sobota, 11 stycznia 2014

                                            Rozdział 1.

                                          (Ciąg dalszy) 

 W studiu.

H: Cześć wszystkim, sorki za spóźnienie ale odwoziłem Naomi do szkoły.

Lo: Spoko stary, ale wiesz że to nie jest mała dziewczynka?

H: Tak wiem, ale ten cały Raul ją nachodzi. Ona mi nic nie mówi tylko wszystko wiem od Drew-a jej przyjaciela. Widzę że mu na niej zależy. Może będzie z tego coś więcej?

Ni: Mam pomysł. Przecież Naomi nie poznała jeszcze naszego nowego perkusisty Josha. Dzisiaj mamy próbę, to może wpadł by do was i my przyokazji, obejrzelibyśmy coś czy imprezę zrobilibyśmy.

Li: To nie taki głupi pomysł. Zapomniała by o tym całym Raulu. Zabawiła trochę. Co wy na ten pomysł?

Z: Spoko. może być. Może masz przy sobie zdjęcie Naomi?

H: Po co ci?

Z: Pokarzemy je Joshowi, żeby wiedział jak wygląda.

H: No mam, tylko jest jeden problem.

Li: Jaki?

H: Jego tu nie ma, to jak je pokarzemy? Telepatycznie?

Z: Josh już jest widziałem go, jak wchodził dzisiaj.

Lo: Pójdę po niego.

Kiedy Louis poszedł po Josha, chłopcy ćwiczyli teksty. Lou szukał wszędzie gdzie było można, w końcu zrezygnowany tym że jego poszukiwania nie przyniosły rezultatów, wszedł do łazienki, gdzie zastał swoją zgubę.

Lo: Stary gdzieś ty był? Wszędzie cie szukałem.

J: Siemka byłem tu i tam. Potem poszedłem się przewietrzyć. Boję się szczerze mówiąc.

Lo: Mam pomysł. Harry robi jutro imprezkę. Chemy cię zapoznać z jego siostrą Naomi. Co ty na to?

J: Spoko, tylko nie wiem gdzie.

Lo: Pojedziemy do niego prosto ze studia jak skończymy. Jak coś to na nas poczekaj.

J: Spoko, idziesz teraz do reszty?

Lo: Nie my idziemy do reszty. Harry chce ci pokazać zdjęcie Naomi.

J: Mhmm. To co idziemy?

Lo: Jasne. Tylko uważaj! Bo jak powiesz o niej co niestosownego to on cię zabije.

J: To moiże ja jednak podiękuje.

Lo: Nie, idziemy i to eraz.

Wyszlli z WC. Gdzie poszli do chłopaków.

Lo: Patrzcie, znalazłem naszą zgubę.

J; Siema.

H: Louis cię już na pewno wtajemniczył mówiąc o imprezie i Naomi.

J: No, coś wspominał.

H: Chodzi o to że Naomi niała chlopaka z którym zerwała i...

J: Ej ej ej. Chyba nie chcecie nas ze sobą spiknąć?

Z: Te, to wcale nie jest głupie.

H: Zayn zamknij się. Dotkniesz moją siostrę a cię zamorduje, ona ma 16 lat.

Lo: Mówiłem ci.

J: To co ja mam zrobić?

H: Jej były Raul się jej uczepił i nie daje żyć, tylko Drew jej pomaga w szkole. 

Li: Drew jej przyjaciel.

Ni: I chcemy zrobić imprezę bo cię nie zna, i chcemy żeby trochę o nim zapomniała.

J: Ok, rozumiem. A jak wygląda.

H: Mam jej jedno zdjęcie. 

J: Pokaż.

H: Tylko, jeśli położysz na niej swoje łapy to ja cię własnoręcznie wykastruje.

Lo: Hazz nie strasz go.

H: Spoko tylko mówię, że jeśli jej coś zrobi to nie ręczę za siebie.

J: Nie zrobię jej krzywdy.

H: No, mam nadzieje. To jest zdjęcie mojej siostry.

J: Ej niezła.

H: Coś mówiłeś?

J: Nie, nic. To kiedy mam przyjść?

H: Jutro po prubie zaczekasz na nas i pojedziemy razem.

J: Ok, Bo ja nie wiem....

Josh nie dokończył mówić bo Harremu zadzwonił telefon. Kiedy skończył rozmawiać był strasznie wściekły.

H: Naomi uciekła ze szkoły razem z Drew. Dzwoniła dyrektorka że jej wogule nie było.

Li: To może jedź do domu, dzisiaj nic tu po nas.

H: Narka.

Harry wybiegł z budynku jak torpeda i szybko pojechał do domu gdzie nikogo nie zastał. Był jednocześnie wściekły, zdenerwowany ale i zaniepokojony. Martwił się o nią gdyż ta nie odbierała telefonu. Po godzinie czekanie do domu weszła Naomi w towarzystwie Drew.

H: Gdzieś ty była? Co ty se chłoptasiu wyobrażasz? Zabierasz moją siostrę, nie odbiera telefonu i teraz przychodzisz jak gdyby nigdy nic?

N: Uspokój się!!! 

H: Jak mam się uspokoić co?

N: To przez Raula. Zaczął się do mnie dostawiać i Drew stanął w mojej obronie i zaczęli się bić. W końcu stanęłam pomiędzy nimi i zjechałam Raula od stóp do głów, złapałam Drew za rękę i poszliśmy do parku.

H: Dobrze wieżę ci. I przepraszam Drew.

D: Nic się nie stało. Ja jej nigdy bym krzywdy nie zrobił. Jest moją przyjaciółką.    

H: To dobrze.                                                                                                             

D: Ja już pójdę bo jest już późno, pa Naomi.                                                            

N: Pa Drew.

Kiedy Drew wyszedł Naomi pokłuciła się z bratem o to co się stało i dlaczego nigdy nu nie mówi o tym co robi jej Raul. Gdy ta poszła na górę, Harry wyszedł do Drew.

H: Dobry wieczór, jest Drew?                                                                                  

M: Dobry wieczór, tak jest u siebie w pokoju na górze. Drugie drzwi po prawej.  

H: Dobrze dziękuję.                                                                                                       

Harry wszedł na górę, podszedł do drzwi i zapukał.                                            

D: Cześć, co tu robisz?

H: Siemka, muszę z tobą pogadać.                                                                            

D: Jasne mów co się stało.                                                                                        

H: Chodzi o Naomi. Martwię się o nią, a jak mi dzisiaj powiedziała że się postawiłeś w jej obronie to już wiem że mogę na ciebie liczyć. Chodzi o to żebyś jej pilnował. Opiekował się nią żeby więcej nie płakała przez tego dupka Raula.  D: Jasne, na mnie możesz liczyć nie martw się. Będę jej pilnował. Nie skrzywdzę jej, nawet nie mam takiego zamiaru, ja chcę tylko jej szczęścia.                    

H: Dobrze, dzięki. Wiedziałem że mogę na ciebie liczyć. Chyba ci na niej zależy widać to po tobie.                                                                                                      

D: Tak zależy ale nie chcę żeby wiedziała. Niech się zwiąże z kimś kogo będzie kochała.                                                                                                                     

H: Jak chcesz. Muszę się zbierać. Jeszcze raz dzięki. Na razie.                              

D: Siema.                                                                                                                     

 Harry wyszedł i wrócił do domu i poszedł spać. 

                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz