Rozdział 1.
(Ciąg dalszy)
W studiu.
H: Cześć wszystkim, sorki za spóźnienie ale odwoziłem Naomi do szkoły.
Lo: Spoko stary, ale wiesz że to nie jest mała dziewczynka?
H: Tak wiem, ale ten cały Raul ją nachodzi. Ona mi nic nie mówi tylko wszystko wiem od Drew-a jej przyjaciela. Widzę że mu na niej zależy. Może będzie z tego coś więcej?
Ni: Mam pomysł. Przecież Naomi nie poznała jeszcze naszego nowego perkusisty Josha. Dzisiaj mamy próbę, to może wpadł by do was i my przyokazji, obejrzelibyśmy coś czy imprezę zrobilibyśmy.
Li: To nie taki głupi pomysł. Zapomniała by o tym całym Raulu. Zabawiła trochę. Co wy na ten pomysł?
Z: Spoko. może być. Może masz przy sobie zdjęcie Naomi?
H: Po co ci?
Z: Pokarzemy je Joshowi, żeby wiedział jak wygląda.
H: No mam, tylko jest jeden problem.
Li: Jaki?
H: Jego tu nie ma, to jak je pokarzemy? Telepatycznie?
Z: Josh już jest widziałem go, jak wchodził dzisiaj.
Lo: Pójdę po niego.
Kiedy Louis poszedł po Josha, chłopcy ćwiczyli teksty. Lou szukał wszędzie gdzie było można, w końcu zrezygnowany tym że jego poszukiwania nie przyniosły rezultatów, wszedł do łazienki, gdzie zastał swoją zgubę.
Lo: Stary gdzieś ty był? Wszędzie cie szukałem.
J: Siemka byłem tu i tam. Potem poszedłem się przewietrzyć. Boję się szczerze mówiąc.
Lo: Mam pomysł. Harry robi jutro imprezkę. Chemy cię zapoznać z jego siostrą Naomi. Co ty na to?
J: Spoko, tylko nie wiem gdzie.
Lo: Pojedziemy do niego prosto ze studia jak skończymy. Jak coś to na nas poczekaj.
J: Spoko, idziesz teraz do reszty?
Lo: Nie my idziemy do reszty. Harry chce ci pokazać zdjęcie Naomi.
J: Mhmm. To co idziemy?
Lo: Jasne. Tylko uważaj! Bo jak powiesz o niej co niestosownego to on cię zabije.
J: To moiże ja jednak podiękuje.
Lo: Nie, idziemy i to eraz.
Wyszlli z WC. Gdzie poszli do chłopaków.
Lo: Patrzcie, znalazłem naszą zgubę.
J; Siema.
H: Louis cię już na pewno wtajemniczył mówiąc o imprezie i Naomi.
J: No, coś wspominał.
H: Chodzi o to że Naomi niała chlopaka z którym zerwała i...
J: Ej ej ej. Chyba nie chcecie nas ze sobą spiknąć?
Z: Te, to wcale nie jest głupie.
H: Zayn zamknij się. Dotkniesz moją siostrę a cię zamorduje, ona ma 16 lat.
Lo: Mówiłem ci.
J: To co ja mam zrobić?
H: Jej były Raul się jej uczepił i nie daje żyć, tylko Drew jej pomaga w szkole.
Li: Drew jej przyjaciel.
Ni: I chcemy zrobić imprezę bo cię nie zna, i chcemy żeby trochę o nim zapomniała.
J: Ok, rozumiem. A jak wygląda.
H: Mam jej jedno zdjęcie.
J: Pokaż.
H: Tylko, jeśli położysz na niej swoje łapy to ja cię własnoręcznie wykastruje.
Lo: Hazz nie strasz go.
H: Spoko tylko mówię, że jeśli jej coś zrobi to nie ręczę za siebie.
J: Nie zrobię jej krzywdy.
H: No, mam nadzieje. To jest zdjęcie mojej siostry.
J: Ej niezła.
H: Coś mówiłeś?
J: Nie, nic. To kiedy mam przyjść?
H: Jutro po prubie zaczekasz na nas i pojedziemy razem.
J: Ok, Bo ja nie wiem....
Josh nie dokończył mówić bo Harremu zadzwonił telefon. Kiedy skończył rozmawiać był strasznie wściekły.
H: Naomi uciekła ze szkoły razem z Drew. Dzwoniła dyrektorka że jej wogule nie było.
Li: To może jedź do domu, dzisiaj nic tu po nas.
H: Narka.
Harry wybiegł z budynku jak torpeda i szybko pojechał do domu gdzie nikogo nie zastał. Był jednocześnie wściekły, zdenerwowany ale i zaniepokojony. Martwił się o nią gdyż ta nie odbierała telefonu. Po godzinie czekanie do domu weszła Naomi w towarzystwie Drew.
H: Gdzieś ty była? Co ty se chłoptasiu wyobrażasz? Zabierasz moją siostrę, nie odbiera telefonu i teraz przychodzisz jak gdyby nigdy nic?
N: Uspokój się!!!
H: Jak mam się uspokoić co?
N: To przez Raula. Zaczął się do mnie dostawiać i Drew stanął w
mojej obronie i zaczęli się bić. W końcu stanęłam pomiędzy nimi i
zjechałam Raula od stóp do głów, złapałam Drew za rękę i poszliśmy do
parku.
H: Dobrze wieżę ci. I przepraszam Drew.
D: Nic się nie stało. Ja jej nigdy bym krzywdy nie zrobił. Jest moją przyjaciółką.
H: To dobrze.
D: Ja już pójdę bo
jest już późno, pa Naomi.
N: Pa Drew.
Kiedy Drew wyszedł Naomi pokłuciła się z bratem o to co się stało i dlaczego nigdy nu nie mówi o tym co robi jej Raul. Gdy ta poszła na górę, Harry wyszedł do Drew.
H: Dobry wieczór, jest Drew?
M: Dobry wieczór, tak jest u
siebie w pokoju na górze. Drugie drzwi po prawej.
H: Dobrze dziękuję.
Harry wszedł na górę, podszedł do drzwi i
zapukał.
D: Cześć, co tu
robisz?
H: Siemka, muszę z tobą pogadać.
D: Jasne
mów co się stało.
H: Chodzi o Naomi. Martwię się o nią, a
jak mi dzisiaj powiedziała że się postawiłeś w jej obronie to już wiem
że mogę na ciebie liczyć. Chodzi o to żebyś jej pilnował. Opiekował się
nią żeby więcej nie płakała przez tego dupka Raula. D: Jasne, na mnie
możesz liczyć nie martw się. Będę jej pilnował. Nie skrzywdzę jej, nawet
nie mam takiego zamiaru, ja chcę tylko jej szczęścia.
H: Dobrze, dzięki. Wiedziałem że mogę na ciebie liczyć. Chyba
ci na niej zależy widać to po tobie.
D: Tak
zależy ale nie chcę żeby wiedziała. Niech się zwiąże z kimś kogo będzie
kochała.
H: Jak chcesz.
Muszę się zbierać. Jeszcze raz dzięki. Na razie.
D: Siema.
Harry
wyszedł i wrócił do domu i poszedł spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz