piątek, 17 stycznia 2014

                                      Rozdział 2.

( oczami Naomi )
Kiedy się obudziłam, Harrego już nie było, za to znalazłam kartkę w kuchni na wyspie. " Pojechałem na próbę, jak wrócę to kogoś poznasz. Mam nadzieje że się ucieszysz.  Harry :* " No to mam cały dom dla siebie. Postanowiłam zadzwonić do Drew.
N: Cześć Drew, wpadniesz do mnie? Harrego nie ma, a mi się samej nudzi.
D: Jasne, nie ma sprawy. Sam miałem do ciebie zadzwonić bo jest trochę nudno.
N: Ok. Czekam.
D: Będę za godzinkę.
Nie odpowiadając mu, rozłączyłam się. W czasie czekania na Drew postanowiłam wziąć prysznic i zjeść śniadanie.
 ( Oczami Drew )
O matko Naomi do mnie zadzwoniła, tak się cieszę. Muszę się pośpieszyć. Hmm może kupię jej kwiaty? Tak to będzie dobry pomysł, mam nadzieje że się ucieszy i w końcu zorientuje że mi na niej zależy. Poszedłem szybko do łazienki, wziąłem prysznic, ubrałem się ułożyłem włosy, założyłem buty i kurtkę i jak strzała wybiegłem z domu do kwiaciarni. Dość długo myślałem jakie kwiaty kupić i zdecydowałem się na różowe róże i małą karteczką " Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało" 




Gdy się zorientowałem byłem już spuźniony. Biegiem poszedłem do domu Naomi.

( Oczami Naomi )
Usłyszałam dzwonek do drzwi i szybko poszłam je otworzyć. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W drzwiach stał Drew z bukietem różowych róż.
N: Cześć. Wejdź.
D: Cześć. To dla ciebie. 
N: Dziękuje. A z jakiej to okazji?
D: Bez okazji tak po prostu.
Moją uwagę zwróciła karteczka, z napisem  " Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało". To było troszeczkę dziwne. Ale o to zapytam go potem.
N: Są śliczne.
D: Cieszę się.
N: Może coś obejrzymy? 
D: Jasne.
Poszliśmy do salonu i włączyliśmy jakiś film romantyczny. Za uwarzyłam że Drew ciągle na mnie spogląda. Spojrzeliśmy na siebie w tym samym czasie. Jego oczy były, były... były takie cudowne, a jego usta wyglądały na bardzo słodkie. Spojrzałam na niego zaczęliśmy się do siebie zbliżać i... i stało się zaczęliśmy się całować tak zachłannie. Było coraz namiętniej, coraz... coraz bardziej po prostu namiętniej. Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Zaczeliśmy się rozbierać, aż w końcu zrobiliśmy to. Jak się obudziłam Drew już nie spał, głaskał mnie po włosach.
D: Cześć.
N: Hej.
D: Jak się spało?
N: Cudownie. 
Rozciągnęłam się na łurzku jak kotka. I wstałam. Dopiero teraz się zorientowałam co się stało po między mną a Drew.
N: O matko.
D: Co się stało?
N: To nie powinno się wydarzyć.
D: O czym tu mówisz. Przeciesz się nie opierałaś.
N: Wiem, ale nikt się nie może o tym dowiedzieć.
Nawet nie zdążył odpowiedzieć, bo do domu ktoś wszedł. To był Harry...